dzien dobry...mam taki problem....sasiedzi maja pszczoly,a ule sa blisko mojego domu, pszczoly ciagle mnie atakuja tak jak i moich sasiado....szok...w lecie nie mozna nawet wyjsc za dom i w spokoju posiedziec , bo momentalnie zjawiaja sie pszczoly i gryza kogo popadnie.....mam 35 lat i odkad pamietam sasiedzi zawsze mieli te pszczoly , ale w zeszlym roku pan ''starszy'' zmarl....jego zona stwierdzila, ze sie zajmie pasieka ....wynajeja jakiegos ''goscia'' ktory jej pomaga..kazdega...niemal codziennie grzebia w ulac po 3 godziny.......i niestety zaczal sie koszmar...pszczoly sa teraz strasznie wsciekle ....upominalismy pania ''starszsza''...stwierdzila,ze to nie psy i nie zaczepi ich na smyczy....nic se nie robi z naszych uwag, twierdzac ,ze nie ma prawa, ktore jasno okresla zasady ustawien pasieki...wyslala nas do wszystkich diablow.....
bardzo prosze o pomoc....co mozemy zrobic w tej sprawie...czy mozna zmusic pania ''starsza'' do przestawienia pasieki dalej od naszego domu- jesli tak, to w jaki sposob , na jakiej podstawie....samym gadaniem niestety nie jestesmy w stanie nic zrobic.....blagam o pomoc