e-pszczelarz.pl Interaktywny Portal Pszczelarski

Czy w Polsce naprawdę jest za dużo pszczół? Liczby zamiast medialnych haseł

 

W mediach coraz częściej wraca hasło: przepszczelenie. Jedni twierdzą, że w Polsce jest za dużo rodzin pszczelich, inni odpowiadają, że to wygodny skrót przykrywający problemy rynku miodu, importu, kosztów i słabszej kondycji rodzin. Sprawdzamy liczby, dane z rejestrów, dopłaty do przezimowanych rodzin i to, co naprawdę może oznaczać przepszczelenie w praktyce pasiecznej.

Najważniejsze wnioski

  • Według rejestrów Inspekcji Weterynaryjnej w 2025 roku w Polsce było około 2,4 mln rodzin pszczelich.
  • Średnie napszczelenie w kraju wynosiło 7,7 rodzin pszczelich na 1 km².
  • Najwyższe napszczelenie odnotowano w makroregionie południowym: 12,5 pni/km².
  • Makroregion wschodni miał 9,3 pni/km² i największy udział rodzin pszczelich w kraju.
  • W 2025 roku pomocą do przezimowanych rodzin objęto 1 462 440 rodzin pszczelich.
  • Dane rejestrowe i dane z dopłat pokazują dwa różne obrazy branży: administracyjny i aktywnie potwierdzony wnioskami.
  • Przepszczelenie może być realnym problemem lokalnym, ale samo hasło nie wyjaśnia całego kryzysu pszczelarstwa.
  • Na kondycję branży wpływają także: import taniego miodu, niższe ceny skupu, wyższe koszty, choroby rodzin, warroza, pogoda i uboższa baza pożytkowa.

Skąd wziął się spór o przepszczelenie?

W debacie o polskim pszczelarstwie coraz częściej pojawia się mocne hasło: przepszczelenie. Jedni mówią, że w Polsce jest za dużo rodzin pszczelich. Inni odpowiadają, że to wygodny skrót, który odwraca uwagę od importu taniego miodu, kosztów produkcji, niskich cen skupu i coraz słabszej kondycji rodzin.

Temat stał się medialny, bo łączy kilka gorących spraw naraz: liczbę rodzin pszczelich, dopłaty do uli, import miodu z krajów trzecich, ochronę dzikich zapylaczy, spadek opłacalności pasiek i słabsze rodziny pszczele. W takim sporze łatwo rzucić proste hasło: „w Polsce jest za dużo pszczół”. Problem polega na tym, że to hasło brzmi mocno, ale samo w sobie niewiele jeszcze wyjaśnia.

Pszczelarz praktyk dobrze wie, że liczba rodzin ma znaczenie, ale nie wystarczy do oceny sytuacji. Inaczej wygląda teren z rzepakiem, sadami, akacją, lipą, nawłocią, gryką i spadzią, a inaczej okolica z monokulturą kukurydzy, często koszonymi łąkami, suszą i brakiem pyłku w drugiej części sezonu.

Przepszczelenie nie jest tylko pytaniem: ile mamy rodzin pszczelich w Polsce? Prawdziwe pytanie brzmi: czy konkretna okolica ma dość nektaru i pyłku dla liczby rodzin, które tam stoją.

Dane o liczbie rodzin pszczelich w Polsce

Ile rodzin pszczelich jest w Polsce według rejestrów?

Według raportu „Stan pszczelarstwa w Polsce w 2025 roku”, przygotowanego przez Instytut Ogrodnictwa – Państwowy Instytut Badawczy, na podstawie rejestrów Inspekcji Weterynaryjnej ogólna liczba rodzin pszczelich w Polsce wynosiła około 2,4 mln.

2,4 mln rodzin pszczelich w rejestrach Inspekcji Weterynaryjnej w 2025 roku
7,7 pni/km² średnie napszczelenie w Polsce
12,5 pni/km² napszczelenie w makroregionie południowym
1 462 440 rodzin objętych pomocą do przezimowanych rodzin pszczelich w 2025 roku

To bardzo duża liczba i bez wątpienia pokazuje, że pszczelarstwo w Polsce jest szerokim, rozproszonym i ważnym sektorem. Ale sama liczba rodzin pszczelich nie mówi jeszcze, czy kraj jest przepszczelony. Tak samo jak sama liczba ciągników nie mówi, czy rolnictwo w danym regionie jest dobrze zorganizowane. Liczy się rozmieszczenie, skala, baza pożytkowa, struktura upraw i warunki lokalne.

W 2025 roku największy udział rodzin pszczelich odnotowano w makroregionie wschodnim. Wysokie liczby rodzin występowały również w innych częściach kraju, ale dla pszczelarza szczególnie ważny jest nie tylko ogólny udział procentowy, lecz także napszczelenie, czyli liczba rodzin pszczelich przypadająca na powierzchnię.

Napszczelenie: ważniejszy wskaźnik niż sama liczba rodzin

W raporcie za 2025 rok średnie napszczelenie w Polsce wynosiło 7,7 rodzin pszczelich na 1 km². Najwyższy poziom odnotowano w makroregionie południowym: 12,5 pni/km². Makroregion wschodni miał 9,3 pni/km². Najniższy poziom dotyczył makroregionu województwa mazowieckiego: 4,9 pni/km².

Obszar Napszczelenie Co to oznacza w praktyce?
Średnia Polska 7,7 pni/km² Wysoka średnia, ale wymagająca lokalnej interpretacji.
Makroregion południowy 12,5 pni/km² Bardzo wysokie zagęszczenie. Ryzyko lokalnej konkurencji o pożytki jest realne.
Makroregion wschodni 9,3 pni/km² Wysoki udział rodzin i pszczelarzy, duże znaczenie struktury pożytków.
Makroregion woj. mazowieckiego 4,9 pni/km² Niższe średnie zagęszczenie, ale lokalne problemy nadal mogą występować.

Ta tabela pokazuje sedno problemu. Nie można uczciwie powiedzieć, że cała Polska jest jednakowo przepszczelona. Można natomiast powiedzieć, że w części kraju zagęszczenie rodzin pszczelich jest wysokie, a miejscami może być bardzo wysokie.

Tam, gdzie do dużej liczby rodzin dochodzi słaba baza pożytkowa, susza, intensywne koszenie, brak miedz, brak łąk kwietnych i duża liczba pasiek wędrownych, pszczelarze mogą realnie odczuwać spadek wydajności z pnia.

Rejestry a dopłaty: dwa różne obrazy branży

Czy naprawdę wiemy, ile rodzin aktywnie działa?

W dyskusji o liczbie rodzin pszczelich trzeba odróżnić dwie rzeczy: dane rejestrowe i dane wynikające z aktywnego udziału w programach pomocowych.

Rejestr Inspekcji Weterynaryjnej pokazuje administracyjny stan zgłoszonych pasiek. Dopłaty do przezimowanych rodzin pokazują natomiast liczbę rodzin, na które pszczelarze faktycznie złożyli wnioski i otrzymali pomoc.

W 2025 roku w ramach pomocy do przezimowanych rodzin pszczelich wydano 41 806 decyzji, a kwota przyznanej pomocy wyniosła 73 122 000 zł. Przy stawce 50 zł do jednej rodziny daje to 1 462 440 rodzin pszczelich objętych pomocą.

To nie oznacza, że w Polsce jest tylko 1,46 mln rodzin pszczelich. Część pszczelarzy mogła nie złożyć wniosku mimo posiadania rodzin. Powody mogą być różne: mała skala pasieki, formalności, terminy, brak kompletu dokumentów, limit pomocy de minimis albo zwykła niechęć do urzędów.

Ale różnica między około 2,4 mln rodzin w rejestrach a około 1,46 mln rodzin objętych pomocą jest na tyle duża, że nie wolno jej ignorować. Pokazuje ona, że do oceny skali pszczelarstwa w Polsce nie wystarczy jedna liczba.

Dla uczciwej analizy nie wystarczy jedna liczba. Rejestry pokazują obraz administracyjny, a dopłaty pokazują obraz aktywnie potwierdzony wnioskami. Obie miary powinny być zestawiane razem.

Dlaczego samo hasło „za dużo pszczół” jest za proste?

W praktyce pasiecznej liczba rodzin to tylko jeden z elementów. Rodzina pszczela nie żyje z hektarów na papierze, tylko z realnego nektaru i pyłku. Jeśli w okolicy jest dużo uli, ale jednocześnie są dobre pożytki, sytuacja wygląda inaczej niż w terenie ubogim pożytkowo.

O co trzeba zapytać lokalnie?

Dlatego pytanie o przepszczelenie powinno być zadawane lokalnie:

  • ile rodzin pszczelich stoi w promieniu lotu pszczół?
  • ile pasiek jest w jednej miejscowości?
  • czy w sezonie występują przerwy pożytkowe?
  • czy pszczoły mają dostęp do pyłku przez cały okres rozwoju?
  • czy w okolicy pojawiają się pasieki wędrowne?
  • czy wzrosła liczba uli, ale nie wzrosła baza pożytkowa?
  • czy spadek miodności wynika z konkurencji, pogody, suszy, warrozy, słabych matek czy błędów gospodarki?

Bez takich pytań rozmowa o przepszczeleniu szybko zamienia się w medialne hasło. A pszczelarzom nie są potrzebne hasła. Potrzebne są dane, lokalna ocena i uczciwe wnioski.

Rynek miodu pod presją importu

Import miodu: problem, którego nie wolno przykryć przepszczeleniem

Jednym z największych błędów w debacie byłoby sprowadzenie kryzysu pszczelarstwa wyłącznie do liczby rodzin pszczelich. Pszczelarze w Polsce działają dziś pod silną presją ekonomiczną. Rosną koszty pracy, pokarmu, węzy, matek, leków, transportu i energii. Jednocześnie ceny skupu miodu w wielu przypadkach nie dają poczucia stabilności.

W raporcie za 2025 rok bardzo wyraźnie widać znaczenie importu. W okresie od stycznia do października 2025 roku dostawy miodu spoza Unii Europejskiej stanowiły 80,7% wolumenu importu. Import Extra-UE wyniósł 18,03 tys. ton, a średnia cena wynosiła 1,4 EUR/kg.

Prawie 53% importowanego miodu pochodziło z Chin, przy średniej cenie około 1 EUR/kg. Drugim dużym kierunkiem była Ukraina z udziałem około 25% i średnią ceną około 1,9 EUR/kg.

To oznacza, że polski pszczelarz nie konkuruje tylko z sąsiadem, który postawił dodatkowe ule za wsią. Konkuruje także z globalnym miodem, który trafia na rynek po cenach trudnych do pogodzenia z kosztami uczciwej krajowej produkcji.

Dzikie zapylacze a pszczoła miodna

Potrzebny jest rozsądek, nie wojna

W tle dyskusji o przepszczeleniu coraz częściej pojawia się temat dzikich zapylaczy. To ważny temat, ale bardzo łatwo go wypaczyć. Dzikie pszczoły, trzmiele, motyle i inne owady zapylające rzeczywiście potrzebują ochrony, bo tracą siedliska, miejsca gniazdowania i bazę pokarmową.

Nie można jednak z tego wyprowadzać prostego wniosku, że głównym wrogiem przyrody jest pszczelarz i pszczoła miodna. Prawdziwy problem jest szerszy: zanik kwitnących łąk, częste koszenie, chemizacja rolnictwa, monokultury, susza, usuwanie miedz, uproszczenie krajobrazu i brak ciągłości pożytków.

W pewnych warunkach bardzo duża liczba rodzin pszczoły miodnej może lokalnie konkurować z dzikimi zapylaczami o pokarm. Ale to nie jest dowód, że całe pszczelarstwo należy traktować jak zagrożenie.

Pszczoła miodna i dzikie zapylacze nie potrzebują wojny między środowiskami. Potrzebują kwitnących roślin, miedz, łąk, zadrzewień, mniej jałowego krajobrazu i rozsądnych decyzji opartych na danych.

Przepszczelenie w praktyce pasiecznej

Co naprawdę może oznaczać przepszczelenie w pasiece?

Dla pszczelarza przepszczelenie nie jest pojęciem akademickim. Ono może być widoczne w codziennej pracy przy ulach. Najczęściej objawia się nie jednym spektakularnym znakiem, ale sumą drobnych problemów.

Objaw w pasiece Możliwa przyczyna Czego nie wolno pominąć?
Niższy zbiór miodu z pnia Większa konkurencja o pożytek, pogoda, słabsze pożytki Porównania z kilku lat i analiza pogody
Wolniejszy rozwój rodzin Niedobór pyłku, słabe matki, choroby, warroza Ocena czerwiu, zapasów i porażenia Varroa destructor
Więcej rabunków Przerwa pożytkowa, zbyt dużo rodzin w okolicy, błędy karmienia Siła rodzin, zwężenie wylotków, higiena pracy
Słabsze rodziny jesienią Warroza, wirusy, brak pyłku, późne błędy w leczeniu Termin i skuteczność zwalczania warrozy
Brak przyrostów mimo kwitnienia Susza, nektarowanie słabe mimo obecności kwiatów Nie każdy kwiat oznacza realny pożytek

Jak uczciwie ocenić, czy w okolicy jest za dużo pszczół?

Do oceny lokalnego przepszczelenia potrzebne są nie tylko emocje i rozmowy pod sklepem, ale konkretna obserwacja terenu. Pszczelarz może zacząć od prostej listy kontrolnej.

Lista kontrolna dla pszczelarza

  1. Sprawdź, ile pasiek stoi w promieniu około 2–3 km od Twojej pasieki.
  2. Oceń, czy w ostatnich latach przybyło rodzin pszczelich w Twojej miejscowości.
  3. Zapisuj zbiory z pnia, a nie tylko łączną ilość miodu.
  4. Porównuj wyniki z pogodą i terminami kwitnienia.
  5. Oceń ciągłość pożytków: co kwitnie po rzepaku, akacji, lipie i nawłoci?
  6. Sprawdź, czy rodziny mają pyłek w okresach rozwoju i przygotowania do zimy.
  7. Nie myl przepszczelenia ze skutkami warrozy, wirusów albo błędów leczenia.
  8. Uwzględnij pasieki wędrowne, które okresowo zwiększają presję na pożytek.
  9. Patrz osobno na pożytek nektarowy i pyłkowy.
  10. Rozmawiaj z pszczelarzami lokalnie, ale wnioski opieraj na danych z kilku sezonów.

Najczęstsze błędy w rozmowie o przepszczeleniu

1. Mylenie liczby rodzin w Polsce z sytuacją w konkretnej gminie

Średnia krajowa może pokazywać ogólny trend, ale pszczelarza interesuje przede wszystkim jego teren. Dwie gminy w tym samym województwie mogą mieć zupełnie inną bazę pożytkową.

2. Zakładanie, że każdy spadek miodu oznacza za dużo uli

Spadek zbiorów może wynikać z pogody, suszy, przymrozków, słabego nektarowania, chorób rodzin, jakości matek, przerw pożytkowych albo błędów gospodarki.

3. Pomijanie importu miodu

Nawet najlepsza pasieka nie utrzyma opłacalności, jeśli krajowy produkt przegrywa cenowo z tanim importem. To osobny i bardzo poważny problem rynku miodu.

4. Robienie z pszczelarzy wroga dzikich zapylaczy

Ochrona dzikich zapylaczy jest potrzebna, ale nie może polegać na prostym wskazaniu pszczelarzy jako głównego winnego. Wspólnym mianownikiem jest baza pokarmowa i stan środowiska.

5. Bezrefleksyjne powtarzanie medialnych porównań

Efektowne porównania dobrze działają w nagłówkach, ale nie zastępują analizy. Pszczelarstwo wymaga danych lokalnych, a nie jednego zdania, które pasuje do telewizyjnego skrótu.

Wnioski: co można powiedzieć uczciwie?

Po pierwsze: Polska rzeczywiście ma bardzo dużą liczbę rodzin pszczelich i wysokie napszczelenie w części kraju. Nie można tego lekceważyć.

Po drugie: przepszczelenie może być realnym problemem lokalnym, zwłaszcza tam, gdzie przybyło pasiek, a baza pożytkowa nie wzrosła albo wręcz się pogorszyła.

Po trzecie: nie można uczciwie powiedzieć, że samo hasło „jest za dużo pszczół” wyjaśnia kryzys branży. Sytuację pogarszają także import taniego miodu, koszty produkcji, niskie ceny skupu, słabsza kondycja rodzin, choroby, warroza, susza i ubożenie krajobrazu.

Po czwarte: dane rejestrowe trzeba czytać ostrożnie i zestawiać z innymi źródłami, w tym z dopłatami do przezimowanych rodzin pszczelich. Rejestr pokazuje stan administracyjny, a dopłaty pokazują aktywnie potwierdzoną część branży.

Po piąte: pszczelarze, rolnicy, sadownicy, przyrodnicy i urzędy powinni rozmawiać nie o tym, kto jest winny, ale o tym, jak odbudować bazę pożytkową i chronić zarówno pszczołę miodną, jak i dzikie zapylacze.

Najkrótszy uczciwy wniosek brzmi: w Polsce lokalnie może być za dużo rodzin pszczelich w stosunku do pożytków, ale kryzys pszczelarstwa jest znacznie szerszy niż samo przepszczelenie.

Co dalej w cyklu „Pszczelarstwo pod presją”?

Ten artykuł otwiera cykl specjalny e-Pszczelarz.pl poświęcony kondycji polskiego pszczelarstwa. W kolejnych tekstach sprawdzimy między innymi:

  • ile rodzin pszczelich pokazują rejestry, a ile dopłaty do przezimowanych rodzin;
  • gdzie przepszczelenie może być realnym problemem lokalnym;
  • jak import miodu wpływa na ceny i opłacalność pasiek;
  • co naprawdę oznacza ochrona dzikich zapylaczy;
  • dlaczego rodziny pszczele słabną i jak odróżnić przyczyny pasieczne od środowiskowych.

FAQ

Czy w Polsce jest za dużo pszczół?

W skali całego kraju nie da się odpowiedzieć jednym zdaniem. Dane pokazują wysoką liczbę rodzin pszczelich i wysokie napszczelenie w części regionów. Problem przepszczelenia trzeba jednak oceniać lokalnie, w powiązaniu z bazą pożytkową.

Zwiń odpowiedź
Co oznacza napszczelenie?

Napszczelenie to liczba rodzin pszczelich przypadających na określoną powierzchnię, najczęściej na 1 km². W 2025 roku średnia dla Polski wynosiła 7,7 pni/km².

Zwiń odpowiedź
Czy dopłaty do przezimowanych rodzin pokazują prawdziwą liczbę rodzin?

Nie pokazują pełnej liczby wszystkich rodzin, ale są bardzo ważnym wskaźnikiem aktywności. W 2025 roku pomocą objęto 1 462 440 rodzin pszczelich. To mniej niż liczba rodzin w rejestrach, dlatego warto zestawiać oba źródła danych.

Zwiń odpowiedź
Czy przepszczelenie obniża zbiory miodu?

Może obniżać zbiory lokalnie, jeśli liczba rodzin jest zbyt duża w stosunku do dostępnych pożytków. Nie każdy spadek zbiorów wynika jednak z przepszczelenia. Trzeba brać pod uwagę pogodę, suszę, warrozę, wirusy, matki, gospodarkę pasieczną i przerwy pożytkowe.

Zwiń odpowiedź
Czy pszczoła miodna szkodzi dzikim zapylaczom?

W pewnych warunkach bardzo duża liczba rodzin pszczoły miodnej może konkurować z dzikimi zapylaczami o pokarm. Nie oznacza to jednak, że pszczelarstwo jako takie jest głównym zagrożeniem dla przyrody. Dużo większym problemem jest ubożenie krajobrazu, zanik siedlisk, brak kwitnących roślin, chemizacja i częste koszenie.

Zwiń odpowiedź

Źródła i aktualność

Stan informacji: czerwiec 2026 r. W artykule wykorzystano dane z raportu Instytutu Ogrodnictwa – PIB „Stan pszczelarstwa w Polsce w 2025 roku”, komunikaty Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa dotyczące pomocy do przezimowanych rodzin pszczelich oraz komunikaty Ministerstwa Klimatu i Środowiska dotyczące ochrony dzikich zapylaczy.

  • dr Piotr Semkiw Instytut Ogrodnictwa - PIB – PIB: „Stan pszczelarstwa w Polsce w 2025 roku”.
  • ARiMR: pomoc do przezimowanych rodzin pszczelich.
  • Ministerstwo Klimatu i Środowiska: komunikaty dotyczące ochrony dzikich zapylaczy.

Multimedia

Raporty specjalne